Kolejne dni mijają tak szybko, że nawet nie wiem kiedy.
Zostały dwa dni, a mnie materiału do przyswojenie pozostało na co najmniej miesiąc.
Ech... nadziejo gdzie jesteś pytam się?
Czasem myślę, że moje IQ to gdzieś w okolica 60, a nie co najmniej 120...
Jeśli nie wierzycie, że da się po całych dniach uczyć - to uwierzcie!
Wstaję o 8 i kładę się o 24 lub 1.00 w nocy.
Można? Można....
W między czasie, krótkie chwilę na jakieś internetowe bzdety czy jedzenie, kawę, kibelek. Może łącznie 2 max 3 godziny.Resztę uczę się.
I co z tego? Co mi to da???
Rzeczy tak bzdetnych na egzaminie, że w życiu w ogóle nierealne- uczenie się procentów, grup ryzyka, częstości i masę niepotrzebnych rzeczy.
A to co potrzeba faktycznie do pracy? cóż... to już samemu w praktyce uczysz się.
Pozostaje mi wiara, skoro nadzieja odchodzi.
Wiara, nadzieja i ?......
i sraczka. Mam zespół jelita wrażliwego i sraczkę codziennie. Ba dum sss.
Pozostańmy przy wierzę...
Więc proszę o tą wiarę, cząstkę modlitwy, bym miała lepszy wynik niż ostatnio na egzaminie. O wiarę, że nauka , czas i pracę jaką poświęciłam w przygotowanie, nie pójdzie na daremno. A resztę to już zobaczy się....
Pozdrawiam,
do odbioru za kilka dni.
Pa,
Wasza
Mała Mi, jeszcze stażysta.
Jak mamy w Ciebie uwierzyć skoro Ty sama w siebie nie wierzysz?
OdpowiedzUsuńMała Mi, jestem z Tobą ! :-) Pamiętam +
OdpowiedzUsuńMyślę, że co ma być, to będzie. Niczego nie jesteśmy w stanie przewidzieć i to chyba dobrze. Już jesteś po egzaminach, więc czekamy teraz na wyniki :) Myśl pozytywnie, uśmiechaj się do słońca :)
OdpowiedzUsuńDałaś radę??:)
OdpowiedzUsuńI jak tam? :) Czekamy na nowego posta!
OdpowiedzUsuńJednocześnie informuję, że zostałaś nominowana w akcji Liebster Blog Award. Będzie mi miło, jeśli weźmiesz w niej udział :) Szczegóły u mnie!