Z pamiętnika młodego medicusa

czwartek, 7 stycznia 2016

Nie ma to jak Nowy Rok

Czy ten rok będzie lepszy niż ubiegły?
Czy ślub i wesele uda się, czy miłość będzie wiernie trwać?
Czy ja nabiorę wiedzy i doświadczenia z medycyny?
Czy zdrowie dopisze?
Czy nerwy nie padną?

Tyle pytań....
Tyle niewiadomych....

2015-
jak dla mnie początek był znośny, jednak dalsza część roku, od gdzieś marca, zaczęło się, niestety niepomyślnie.
Trochę sprzeczek, nieporozumień z M. z rodzicami.
Wiele nauki, wiele rozczarowań, a przede wszystkim masę stresów- np. czy znajdę pracę, szpital, który mnie przyjmie, co wybrać, jaką specjalizację, nowe oddziały i staże, wiele niewiadomego, wiele zmian.
W końcu pogorszenie stanu zdrowia Dziadka i ...pożegnania. Może po mnie nie widać, ale czasem tak bardzo brakuje mi jego słów, że będzie dobrze i na pewno sobie poradzę.... Takich dni jak dziś, tych gorszych.
 Nowa praca i stresy z nią związane.

Święta przespałam praktycznie, tak byłam zmęczona psychicznie.
Sylwestra byliśmy ze znajomymi w pewnej knajpce, która organizowała zabawę. Za 150 zł od osoby- pojedliśmy, trochę pobawiliśmy się. Jak do tej pory, chyba jeden z lepszych sylwestrów.
Jeszcze nie zdążyłam zapisać postanowień noworocznych.

A w pracy, jak to w pracy- jestem kłębkiem nerwów, zmęczona i przeziębiona.
Pacjenci - przeróżni, od sympatycznych, po takich jak dziś dzień- którzy podjudzają się wzajemnie i naparzają na mnie, nie chcą leków, diagnostyki, obrażeni na wszystko- bo tak naprawdę to jednym alkohol, drugiej choroba somatyczna (czyli. z głową nie halo), a jeszcze innej syn nie chce leków przeciwbólowych, bo pani podsypiająca i pogadać z nią nie może, a ją boli, bo ma nowotwór. I tak w kółko....
Zwłaszcza ta jedna mi dziś dopiekła z córunią...ona przecież nie pije, tylko 150 ml , szklaneczki winka codziennie. A to, że ma ciśnienie... nie no, u mniej w rodzinie wszyscy mają po 160 i więcej. A to, że obrzęki.... nieprawda, ja źle widzę i na izbie przyjęć też nie mają racji. A że wodobrzusze.... i że czemu ją leczymy, jak nie ma diagnostyki postawionej i rozponania... po 30 min od przyjęcia, bez badań etc.
I oni skonsultują leki z aptekarzem znajomym i chcą rozmawiać z Ordynatorem....
Bez urazy, ale jak ktoś ma takie dziwne odpały to znaczy, że coś ukrywa.... i wstydzi się. Albo udaje, że nie ma problemu. Owszem mogę mylić się i może to jednak problem ginekologiczny. Ale rozpisałam badania dodatkowe i dopiero jutro da mi to jakiś obraz. A leki podstawowe dostała i w małych dawkach odwadniających. Bo dla mnie wodobrzusze ewidentne i obrzęki też. A bez względu czy to z podłoża alkoholowego czy z ginekologicznego- leczenie i tak ma być odwadniające.
 Więc czeka mnie zjeba od szefostwa, czeka mnie skarga na pewno.... Super.....
Podłamana wróciłam do mieszkania, zapłakana....
I możesz starać się i chcieć dobrze. Na chuj. I tak zawsze jest źle.
Bo przecież każdy inny mądrzejszy jest, a ja że młoda to głupia. I tak nakręcają się wzajemnie na mojej sali. Że mnie też trafiło się tak....

Nie dość, że mnie traktują w pracy jak obcego i póki co nie akceptują, ja jeszcze nie wszystko łapię i odnoszę wrażenie, że mimo wszystko jest tam jakiś chaos- raz tak, raz inaczej postępujemy. Zależy od dnia.
Drażni mnie to. Każdy mądrzejszy i wymądrza się pomiędzy sobą,   A teraz jeszcze to.... Jakby trafili na innego lekarza, to powiedziałby im co myśli i skończyłoby się, a ja jestem zbyt miła. I wyżywają się na mnie.





3 komentarze:

  1. A ja Cię witam i pozdrawiam w Nowym Roku. I mam pytanie z innej beczki - czy w ramach walki z wypaleniem zawodowym mam możliwość skorzystania ze zwolnienia lekarskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam i ja w Nowym Roku :) Chyba, na to nie ma zwolnienia, ale może w coś psychiatrycznego: jak depresja czy nerwica Zwłaszcza z nerwicami to bardzo lubią policjanci, jako zwolnienia i dodatki do emerytury :)

      Usuń
  2. Zycze Ci by ten rok byl dobry :) a slub i malzenstwo to cos niesamowitego wiec przynajmniej jedno wydarzenie bedzie przyjemne ;)

    OdpowiedzUsuń